30 stycznia 2014

Szczypta różu

Witajcie Kochani


Ostatnio dużo różu widać na blogach i w gazetach wnętrzarskich. Kolor cudowny, ale nie zawsze tak uważałam. Parę lat wcześniej róż był kolorem najrzadziej pojawiającym się w moim życiu, szafie i wnętrzach. Zmieniły to narodziny mojej córy. Pamiętam jak dowiedziałam się że noszę pod sercem dziewczynkę zarzekałam się mojej przyjaciółce, że (i tu cytuję) moje dziecko nigdy nie będzie chodziło w różu.
Plan był taki: ZERO różu. Wszędzie. W ubraniach, w pokoiku itd. Jak pewnie się domyślacie  nie udało się. Róż był wszechobecny w życiu mojej córeczki i w moim i ku mojemu zdziwieniu polubiłam go. Po jakimś czasie sama zaczęłam po niego sięgać i częściej zaczął pojawiać się w naszym domu.
Teraz uwielbiam róż we wszystkich odcieniach. Oczywiście wszystko z umiarem ;) 
Bardzo mnie cieszy, że wchodzi na solony i będzie brylował w najbliższym czasie. ojj bardzo mnie cieszy :)



W delikatnym, naturalnym odcieniu lubię go chyba najbardziej :)




A to niektóre z propozycji poszewek z różem, które już niedługo dostępne będą w moim kramiku w poszewkami.





Trzymajcie się cieplutko :)

Marta



30 komentarzy:

  1. Śliczna włóczka ;)
    I ja róż polubiałam, mimo że córy nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też do różu byłam zawsze nastawiona na NIE ;) A córki nie mam a do różu się przekonałam, choć z umiarem ;)) Cudny ten Twój róż na włóczce i podusiach! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny taki róż uwielbiam pozdrawiam cieplutko Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Róż, który pokazujesz jest subtelny i delikatny dlatego też wygląda pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo lubię i lubiłam wcześniej te jasne pudrowe odcienie różu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też już zagościły różowości:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marta oj piękne te różowe akcenty u Ciebie. Jakie hiacynty, podusie a w tej szydełkowej podkładce to jestem zakochana. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Różu nie lubię,ale ten odcień jest bardzo wdzięczny:)A co to za włóczka?:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobają mi się takie pastelowe kolorki. A różowy lubię, zwłaszcza zimą. Wybieram wtedy do płaszcza dodatki w kolorze fuksji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczny odcień tego różu u Ciebie. Też nie byłam fanką tego koloru, ale z podobnych powodów zmieniłam zdanie i powoli róż wkracza w nasze życie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taki pastelowy, pudrowy róż jest bardzo uspakajający i wdzięczny, ja mam chłopaka, więc o różu ani mowy!!

    OdpowiedzUsuń
  12. róż ma wiele odcieni,takiego typowo kiczowatego różu nie lubię ale ten pastelowy uwielbiam i niecierpliwie czekam na pojawienie się różowego cudeńka (poszewki) w gwiazdki w Twoim kramie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Róż nie jest taki najgorszy. U mnie w domu raczej go nie znajdziesz, ale zaraz zaraz mam jedną różową doniczkę, więc jest :) Lubię połączenie tego koloru z szarością.

    Trzymaj się cieplutko ;)
    Magiczne Słowa

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja zawsze lubiłam róż i tym bardziej się cieszę, że teraz jest tak popularny:)))
    bardzo ładna włóczka i te poduchy! :D
    dobrego weekendu życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten pastelowy róż jest bardzo kobiecy, subtelny i kojący;)Podoba mi się!;)
    buziaczki;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Martuś powiem Ci tak...poszewki są cudowne!! Jestem nimi oczarowana i baaaardzo chciałabym je mieć,oj bardzo,bardzo!! :)))) Taki pudrowy róż mnie się też podoba,dziś kupiłam kolejne różowe hiacynty,bo poprzednie przekwitły :(
    Buziaki i daj znać kiedy można będzie je nabyć plesssss!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Hi! Hi! Ja przezywałam dokładnie to samo kiedy chodziłam w ciąży z pierwszą córą... "Nigdy nie zrobię z niej różowej pindzi" A teraz co, mamunia na równi zakochana w różu co i córa :)) ale jak ni lubić tego kolorku :))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  18. oj róż zaczyna się rozgaszczać po salonach...

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne te wszystkie różowości - moje malarstwo nie istniałoby bez tego koloru.Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na różowe szaleństwo do mojej galerii .

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja również zdecydowanie najbardziej lubię delikatny odcień różu a w moim szarym salonie takie dodatki jak najbardziej mi pasują. Super blog a dopiero teraz go odkryłam , ale lepiej późno niż wcale :) dodaję do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też kiedyś nie lubiłam różu, a że mam synów to myślałam, że nigdy mnie on nie dopadnie... Chyba jednak każda z nas musi przez to przejść. A moje chłopaki śmieją się, że to taki MĘSKI kolor :))... Śliczne te Twoje pastelowe:)

    OdpowiedzUsuń
  22. ciekawe,czy kiedyś tak samo zmieni się moje podejście do różu...na dzień dzisiejszy nie (z)noszę go! :)) a jeśli już muszę,to akceptuję w mocnej,malinowej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie mam nic przeciwko delikatnym odcieniom różu, bardzo lubię wszelkie pastelowe barwy. Poszewki piękne:)

    pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie przepadam specjalnie za tym kolorem, ale ten odcień akurat idealnie tutaj pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo podobają mi się te różowe akcenty! Śliczne poszewki ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://ogrodekzaoknem.blogspot.com/
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za wizytę :)